piątek, 19 kwietnia 2013

just breathe.

'Mam w sobie taką konfuzję, zamęt i chaos, że nie rozumiem, jak ludzka dusza może to znieść. Znajdziecie we mnie wszystko, co chcecie, absolutnie wszystko.' 

Duszę się..Tonę..Spadam..Nie widzę końca, nie widzę doliny, nadzieja nie kuka zachęcająco zza oblanego blaskiem porannego słońca pagórka. Wszystko się gmatwa, robi się porządny zamęt, a ja wewnątrz mam chaos niekontrolowany, prawdziwa burza z piorunami i mętlik niesamowity. Chyba jestem zbyt podatna na sugestie. Chyba nie mam własnego zdania i ta uparta osóbka, która zawsze stawiała na swoim gdzieś się rozpłynęła. Nie, owszem, ja stawiam na swoim, ale nie w tych sytuacjach, w których trzeba. Nie rozumiem świata, nie pojmuję. Choć, z drugiej strony jakieś pozostałości rozsądku podpowiadają - nic nie dzieje się bez przyczyny. Ludzie, których spotykamy na naszej drodze często są tylko statystami, którzy odegrają swoją scenę i znikają jak kamfora. Zdarzają się aktorzy z prawdziwego zdarzenia. To oni w większym stopniu kreują naszą rzeczywistość. Jedni i drudzy potrafią nas uszczęśliwić, sprawić, że będziemy płakać nocami w poduszkę czy stworzyć z nas zupełnie innych ludzi. To dziwne, ale powiedzenie "z kim przystajesz takim się stajesz" jest moim zdaniem jak najbardziej prawdziwe. Pewne zachowania po prostu przejmujemy, uczymy się ich i wchodzą nam w nawyk. Był w moim życiu -swego czasu drogi mi- chłopak, miał taki odruch, że kiedy się zastanawiał nad czymś albo chciał mnie rozbawić przekrzywiał usta na jedną stronę i robił dziubek. I ja przejęłam to. To właśnie mi po nim zostało i chyba zawsze będzie mi go przypominać. Najbardziej irytująca jest świadomość, że tak naprawdę nie mamy pojęcia kto z napotykanych jest statystą, a kto aktorem. I zanim przyjdzie nam się o tym przekonać musimy przejść bardzo długą drogę, która różami nie jest usłana, no chyba, że kolczastymi. Oddycham. Wreszcie oddycham. Czuję, że oddycham. Nie wiem co się zmieniło, ale mam nadzieję, że ten stan pozostanie na dłużej. Mam dość huśtawek nastroju, ciągłej niepewności, złości, smutku, żalu, jaskółczego niepokoju. Just breathe...


7 komentarzy:

  1. uwielbiam ten utwór! momentami idealnie wpasowuje się w mój nastrój :) najbardziej upodobałam sobie jego wykonanie w aranżacji Lexie, nie wiem czy kojarzysz ten muzyczny odcinek z Greysów^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak, właśnie uwielbiam ten odcinek :) Nie raz odtwarzam sobie cały soundtrack i się cieszę ^^ A ten utwór tak na mój nastrój - perfect!

      Usuń
    2. Ja słucham tego: http://www.youtube.com/watch?v=UxxajLWwzqY ;D

      świetnie się przy tym sprząta i lata z odkurzaczem po mieszkaniu :P

      Usuń
  2. Dołączam do fanów muzyki z GA. :)Nie ważne, jaki masz nastrój, zawsze znajdzie się jakaś piosenka, która idealnie pasuje. Muzyczny odcinek w ogóle był dobry.
    Bo najważniejsze, to oddychać... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja nie o muzyce, a o treści. wiem co czujesz: czas i kilka chwil sam na sam ze sobą, żeby sobie poukładać samą siebie. bez "niepewności i wahań nastroju..." są statyści, aktorzy drugo-, pierwszoplanowi, ale to Ty grasz główną rolę w filmie Twojego życia ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, ale czasem, w chwilach słabości, ciężko uświadomić sobie, że główna rola należy do mnie. Cóż, mam nadzieję, że szybko to minie i coraz częściej pokazujące się na niebie słońce zdecydowanie zmieni mój nastrój :)
      Również pozdrawiam ;)

      Usuń
  4. Tak na przyszłość - "naprawdę" piszemy razem.

    OdpowiedzUsuń