czwartek, 20 grudnia 2012

your dreams.

'Pielęgnuj swo­je marze­nia. Trzy­maj się swoich ideałów. Masze­ruj śmiało według mu­zyki, którą tyl­ko ty słyszysz. Wiel­kie biog­ra­fie pow­stają z ruchu do przo­du, a nie ogląda­nia się do tyłu.'


Nosiłam się z zamiarem napisania czegoś od kilku dni, ale jakoś brakowało weny, trochę taki przerost formy nad treścią, bo bym chciała, a nie bardzo wiem o czym. W końcu, leżę sobie pod cieplutką kołderkę, otoczona morzem chusteczek higienicznych i pokaszlująca co pięć sekund, stukam w klawisze i TAK. Jestem chora. Właściwie, chodziło coś za mną od kilku tygodni. Raz było lepiej, a raz gorzej. Mam jednak to samozaparcie, że przez dłuższy czas udawało mi się nad tym zapanować. Bo myśli, że szkoda by było stracić dzień na wylegiwaniu się w łóżku, bo nie przeżyłabym tych kilku godzin z przyjaciółmi w szkole, a bardzo bym chciała. Mniejsza o to, że trzeba było jakoś przetrwać napływające zewsząd sprawdziany w stanie lekkiej nieważkości umysłu. Dałam radę! Choć, postanowiłam sobie, że pierwszy raz w mojej karierze uczennicy liceum pojawię się na Wigilii klasowej. Pech chciał, że we wtorek całkiem zaniemogłam i zostałam wręcz zmuszona przez Rodzicielkę do odpuszczenia sobie. Niesamowicie żałuję, bo wiele mnie ominęło przez to. I wcale niekoniecznie mam tu na myśli samą Wigilię. Dziś, D grała na licealiadzie (tak gwoli ścisłości - międzyszkolne mecze w koszykówkę), a ja obiecałam jej już kiedyś, że będę i nawet bardzo chciałam tam być. I cóż. Wyszło jak wyszło. Musiałam odwołać spotkanie ze studniówkowym Partnerem. W sumie, głupio to trochę wyglądało, ale On okazał się być wyrozumiały i w konsekwencji jak tylko dojdę do siebie mam się odezwać.


Ostatnio wracałam do domu przepełnionym po brzegi autobusem. Zbliżała się godzina 16, a więc taka ilość ludzi wcale nie była zdziwieniem. Siedzę tak sobie koło przysypiającej Mamy i spoglądam przez zaparowane okno. Obok mnie stoi kilka dziewczyn, których zasób słów zadziwia mnie z każdą chwilą (żeby nie było, to sarkazm;)). I tak przymykam powieki, nie mogąc oprzeć się niesamowitej sile Morfeusza, wcale nie dającego za wygraną i walczącego do upadłego, ażebym wreszcie zasnęła. Myśli kotłują się w mojej głowie. Następnego dnia czekają mnie korki z chemii, muszę jeszcze rozwiązać zadania na piątkową matmę. Nagle uświadomiłam sobie coś, co w sumie, było dla mnie wiadome już dawno, a co jakimś dziwnym cudem jeszcze do mnie nie dotarło. Matura. Już wcale nie zostało nie wiadomo ile czasu. W sumie, Święta, później półtora tygodnia do szkoły i ferie, w drugim tygodniu ferii Studniówka, a później? Luty, Marzec, Kwiecień... Przeleci nim się nawet zdążę zorientować. W końcu, już przeleciało! Wczoraj, leżąc w łóżku i po raz kolejny wkurzając się na siebie, że choruję, zamiast trzaskać zadania z chemii, czy uczyć się biologii, po raz kolejny to do mnie dotarło. I postanowiłam sobie wziąć się w garść. Postanowiłam dać sobie radę z tym i zaczęłam od zaraz. Co z tego, że miałam gorączkę i raczej z myśleniem było ciężko. Wzięłam Witowskiego. Robiłam zadania i byłam z siebie dumna, bo pomimo choroby, i tego, że właśnie wtedy najmniej chce się robić czegokolwiek, zmusiłam się. Bo czytając różne blogi studentów medycyny, bądź też stażystów, uświadamiam sobie z każdym słowem przez nich napisanym, że chcę się dostać na tę studia. I właśnie kończę ten wpis, kątem oka spoglądając na górę książek, piętrzącą się przede mną. Trzeba coś zrobić. 


Myślę, że przed Świętami zajrzę tu jeszcze, ale gdyby się tak nie stało, chciałabym życzyć Wam wszystkim Wspaniałych, Rodzinnych Świąt, Cudownego Sylwestra, a na Nowy Rok, spełnienia marzeń i wytrwałości, w dążeniu do wyznaczonych przez siebie celów. Raz jeszcze, Wesołych! 

3 komentarze:

  1. Wesołych, spokojnych, a przede wszystkim zdrowych Świąt ode mnie dla Ciebie! ;)

    spokojnie, w grudniu, a w sumie nawet i w styczniu możesz bez przypału bawić się grypę czy co tam jeszcze wpadnie Ci do głowy :P ale w kwietniu, a już nie daj Boże w maju to sobie odpuść z łaski swojej ;D for your own good xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia;) Muszę potraktować je poważnie, jeśli o zdrowie chodzi. Ale kwiecień i maj jednak trzeba będzie zacisnąć zęby, i nie dać się żadnemu choróbsku^^

      Usuń
  2. Mam nadzieję, że czujesz się już lepiej i nie trzymasz kurczowo paczki chusteczek:) Swoją drogą wybrałaś sobie wybitny czas na chorowanie. Nie dość, że wolne, to jeszcze okres świąteczno-noworoczny. Do matury zostało jeszcze dużo czasu. Ty patrzysz na to z nieco innej, na pewno bardziej nerwowej perspektywy. Dla mnie natomiast, trzeźwo patrzącej osoby (na nieszczęście, niestety jeszcze tylko przez niecały rok), zostało jeszcze dużo czasu na wszelkie powtórki. Oby stres szybk... nie, co ja mówię... Oby Cię wcale nie dopadł! Swoją drogą niesamowicie Cię podziwiam. W końcu to wcale nie tak łatwo zmusić się do nauki, kiedy przeziębienie dopada i wcale nie chce się wynieść. Dużo materiału zostało Ci jeszcze do powtórzenia?

    I tak, jak już pisałam u siebie w odpowiedzi na Twój komentarz, bardzo się cieszę, że zaczęłaś spoglądać na święta z innej perspektywy. W końcu gatunki zagrożone wyginięciem należy ratować ;)

    Pozdrawiam Cię świątecznie:)

    OdpowiedzUsuń